wtorek, 22 kwietnia 2014

Wiosenne testowanie - Shinybox!

Jakiś czas temu na ShinyBlog'u organizowany był konkurs dla blogerek, dzięki któremu udało mi się załapać do testowania najnowszego ShinyBox'a, stąd też dzisiejszy wpis. Na koniec będę miała dla Was świetną niespodziankę dlatego zostańcie i czytajcie!

 

Edycja ta zapowiadała się tak wspaniale, że została wyprzedana już w przedsprzedaży. Po  pudełku marcowym, którego zamówienie przegapiłam, bardzo chciałam przetestować kolejne. Jesteście ciekawe, co według pomysłodawców pudełeczka pomoże nam w walce o wakacyjną sylwetkę - Fit & Shape ? Ja baaaaaaaaardzo! No to otwieramy... 




No ale zaraz... Za oknem piękne słońce, a mój termometr mówi, że na zewnątrz 25 stopni dlatego nie będzie takiej zwykłej prezentacji pudełeczka. Zrobię ją dla Was w moim ogródku! 
Zapraszam;-)



 




Pierwsze wrażenie po otwarciu? Bardzo pozytywne! 7 produktów - całkiem nieźle...




 
Nie byłabym sobą gdybym od razu nie rozpoczęła testowania kosmetyków. Zacznę od tego, który znam doskonale...
 



  Rexona, Antyperspirant Aloe Vera (12 zł/szt.) - pełny produkt

 

   "Przyjemny zapach ogórka, arbuza i listków fiołka zapewnia długotrwałą porcję świeżości za każdym razem, gdy zwiększa się nasza aktywność. Antyperspirant redukuje pocenie i hamuje rozwój bakterii."





Rzeczywiście, zapach bardzo przyjemny. Lubię Rexonę, ale raczej wybieram tę niebieską i w większym opakowaniu. Zupełnie nie wiem dlaczego nigdy wcześniej nie sięgnęłam po zielony wariant zapachowy... Wielkim plusem tego produktu jest fakt, że nie zawiera on alkoholu.  Czy rzeczywiście ochrona tego antyperspirantu trwa aż 48h? Tego nie wiem, bo nie byłabym w stanie nie myć się 48h. tylko po to, aby sprawdzić czy tak faktycznie jest:]






  Clarena, Diamentowy krem liftingujący do twarzy na dzień (99,99 zł/50 ml.)

   

"Luksusowy krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery. Zawarty w nim pył diamentowy zmiękcza, nawilża, poprawia koloryt i przywraca blask zmęczonej cerze."






W pudełeczku była miniaturka produktu, za to dość spora - 30 ml. Dla samego tego kremiku warto zamówić SB. Jest to świetna firma i zawsze chętnie testuję ich produkty. Moja pani dermatolog również korzysta z produktów Clareny i za każdym razem, gdy po mikrodermabrazji nakładała mi maskę na twarz (właśnie tej marki) wychodziłam od niej zadowolona, z promienistą buzią. Tak się składa, że liftingu jeszcze nie potrzebuję ale nie znaczy to, że nie wypróbuję tego kremu. Zapach ma bardzo delikatny i niedrażniący. Po pierwszym nałożeniu jestem pod wrażeniem! Kilka minut i cera jest wyraźnie miękka i delikatniejsza. Nie zostawia też żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze, co jest dla mnie bardzo ważne jeśli chodzi o kremy pielęgnacyjne. Ciekawe jak się sprawdzi przy regularnym stosowaniu. 









  Mythos & Flax, Żel pod prysznic & gąbka antycellulitowa z luffy (66 zł/zestaw)

 

"Oliwkowy żel pod prysznic zapewnia uczucie miękkiej i gładkiej skóry. Naturalnie nawadnia i intensywnie pielęgnuje. Naturalna gąbka roślinna 100% luffy wspomaga walkę z cellulitem, uelastycznia i ujędrnia skórę."



  

Oto moi faworyci jeśli chodzi o to pudełeczko. O kosmetykach Mythos słyszałam wiele dobrego, ale nigdy nie miałam bezpośrednio do czynienia z nimi. Zestaw ten zawiera mini gąbkę i 50 ml żelu oliwkowego. Chętnie przetestuję oba produkty tym bardziej, że gąbka jest produktem ekologicznym, a żel dodatkowo zawiera witaminę E i jest bez parabenów, silikonów czy GMO co rokuje bardzo pozytywnie. 
 Fit &Shape? Myślę, że jak najbardziej. Jest to rewelacyjne uzupełnienie ćwiczeń i diety jeśli chodzi o profilaktykę cellulitową. 




SYIS, Ampułka antycellulitowa - edycja limitowana specjalnie dla Shinybox ( 50zł/30ml) 

 

"Ampułka zawiera wyciąg z wąkroty azjatyckiej poprawiającej mikrokrążenie oraz wytrzymałość naczyń krwionośnych. Zawarte w kosmetyku kofeina i teofilina doskonale przyspieszają proces spalania tkanki tłuszczowej, a kwas hialuronowy optymalnie nawilża skórę zapobiegając jej szorstkości." 




Specyfiku owego jestem bardzo ciekawa! Tego typu kosmetyki działają... pod warunkiem, że są dodatkiem do diety i regularnej aktywności fizycznej, a nie stanowią podstawę kuracji. Nie oczekiwałabym też, że po jednorazowym zastosowaniu takiej ampułki rezultaty będą jakieś spektakularne. Kremy i balsamy antycellulitowe powinny być stosowane regularnie aby dawać jakieś widoczne rezultaty, a fajnym wstępem do takiej pielęgnacji jest peeling i masaż. To dzięki tym zabiegom możemy poprawić wchłanialność specyfików i dodatkowo wspomóc mikrokrążenie oraz jędrność skóry.
Takie 10 ml. pewnie starczy na jednorazowe zastosowanie. Na szczęście ja jakiś większych problemów z cellulitem nie mam i wypróbuję z czystej ciekawości to "cudo". Minusem dla mnie jest szklane opakowanie, które trzeba rozbić aby móc zastosować kosmetyk. 




Donegal, Lakier do paznokci & naklejki - pełny produkt (od 12 zł/zestaw)

 


 "Szybkoschnący lakier do paznokci, nie pozostawia smug i daje efekt olśniewającego połysku. Do tego trwałe, samoprzylepne naklejki na paznokcie w modnych kolorach oraz wzorach."



Okłamałabym Was gdybym napisała, że kolor zestawu mi się podoba. Otrzymałam naklejki i lakier w kolorze srebra ze świecącymi drobinkami. Na co dzień raczej średnio się nadają, ale przetestuję przy okazji jakiegoś wyjścia wieczornego albo wyślę w świat;) Widziałam, że dziewczyny chwaliły się dużo ładniejszymi wzorkami, no ale cóż... Cena jak za dwa produkty + pilniczek myślę, że Ok. Więcej będę mogła powiedzieć jak wypróbuję.

 To tyle jeśli chodzi o zawartość boxa...


Z Shinybox'em jestem praktycznie od początku. Bardzo podobała mi się akcja ze zbieraniem punkcików i zapraszaniem koleżanek, a następnie wymienianie tych pkt. na darmowe pudełeczka. Nie jestem stałą subskrybentką i pewnie gdybym była cieszyłabym się z tej edycji jeszcze bardziej (babeczki do kąpieli prezentowały się w pudełkach innych Shinygirls rewelacyjnie!)

 

Jedynymi produktami, których umieszczenia w boxie zatytułowanym "FIT & SHAPE" nie rozumiem są naklejki i lakier. Idąc n trening czy na siłownie nie muszę mieć pięknie wystylizowanych paznokci ale to tylko moja opinia;) Dezodorant zawsze, przed czy po treningu się przyda. Fajnie jest czuć się świeżo niezależnie od sytuacji. Podobnie żel pod prysznic (kompaktowy rozmiar w sam raz do torby na siłownie) i gąbeczka, z którą na pewno się polubimy, są strzałem w dziesiątkę. Co do kremu Clareny to myślę, że jest dużo fajniejszą alternatywą treningowa zamiast pudru czy podkładu, prawda?

Ogółem pudełko na "+", dałabym mu 4,5 gwiazdki na 5 z małym minusem za naklejki i ten metaliczny lakier;

 

 

****

 

Dla tych z Was, które przebrnęły przez moją prezentacje mam niespodziankę! Do wygrania archiwalne pudełeczko z kolekcji ShinyBox'a (Styczeń 2014). Co zrobić aby trafiło właśnie do Ciebie?:






        oraz nasz Fp - Motywatornia
 
  • udostępnij link do tego wpisu na swoim profilu Facebook'owym z dopiskiem "Wiosenne rozdanie"
 
  • w komentarzu do tego wpisu napisz swoje imię i nazwisko oraz wklej link do swojego udostępnienia na FB.



Uwaga! Abym mogła zobaczyć Wasze udostępnienia i zweryfikować poprawność Waszego zgłoszenia link musi być udostępniony publicznie. Konkurs potrwa 14 dni. Zwycięzce wylosuję spośród prawidłowych zgłoszeń! Następnie do 3 dni na moim blogu pojawią się wyniki rozdania. Zgłoszenie się do rozdania jest dobrowolne a konkurs w 100% autentyczny. Każda osoba może zgłosić się tylko raz. Zwycięzca otrzyma archiwalne pudełko Shinybox bez ponoszenia jakichkolwiek opłat ;) 

Wasze zgłoszenia przyjmuję do 07.05.2014r. do północy. Powodzenia!




Jeśli jesteście blogerkami to śledźcie ShinyBlog'a, bo przy okazji kolejnej edycji ShinyBox'a kolejna szansa na testowanie pudełeczka!  


#Sammy 



czwartek, 10 kwietnia 2014

Pić, czy nie pić....

Pamiętacie tekst Oskara na temat mleka? Tu. Postanowiłam poszerzyć temat i napisać coś od siebie...


 Źródło grafiki: Wp.pl

  Mleko krowie - jeden z tych produktów, bez którego wielu z nas (nawet ja) nie wyobraża sobie swojej lodówki... ba! Niektórzy nawet życia... Tak naprawdę wchodzi ono w skład bardzo wielu produktów spożywczych: ciasta, sery, lody, słodycze, szejki i inne mleczne napoje... Coraz więcej jest przeciwników jego spożywania. Pewnie również ze względu na to, że mleko krowie to jeden z najsilniejszych alergenów pokarmowych (objawy - biegunki, lub charakterystyczna wysypka). Alergia ta dotyczy w większości dzieci. U osób dorosłych częściej mamy do czynienia z nietolerancją laktozy. Co to właściwie jest ? Mniej więcej 10-20% dorosłych Polaków nie ma enzymu trawiącego cukier mleczny - laktozy. W rezultacie, laktoza dociera do jelita wcześniej niestrawiona, powoduje gazy, wzdęcia, ból brzucha, czy biegunkę. Jeżeli macie tego typu objawy po wypiciu mleka, spróbujcie je odstawić i obserwujcie, czy objawy te zaprzestaną. Ciekawostka od #AdamaJ - Osoby uczulone na laktozę powinny również unikać białka serwatkowego (odżywki białkowej), ponieważ jest ono właśnie po części produktem robionym z mleka (tak konkretnie to jest jednym z produktów powstających podczas wyrobu sera), dla takich osób zaleca się raczej odżywki oparte na albuminie jajecznej;)

Zwolennicy tradycyjnych napojów mlecznych bardzo często podnoszą argument wysokiej zawartości wapnia. To wapń jest przecież elementarnym składnikiem kości ale nie tylko. Pełni rolę przekaźnika impulsów, jest neurotransmiterem. Niezbędny w procesie krzepnięcia krwi, skurczu mięśni oraz wydzielania hormonów, a także to on pomaga regulować pracę serca. Jednak zawartość tego elementu w orzechach, migdałach, czy nasionach sezamu jest większa niż w mleku krowim. Pod wpływem temperatury "mleczny" wapń przechodzi w postać nieorganiczną, która jest źle przyswajana przez nasz organizm.

 Pasteryzowane mleko jest jednym z tych produktów, które zakwaszają nasz organizm, co oznacza okradanie go z części zapasów wapnia (musimy te zapasy zużyć na neutralizację). O zakwaszaniu #AdamJ pisał -> tutaj.

Holandia to kraj, w którym statystycznie spożycie mleka krowiego i jego przetworów jest jednym z największych w Europie. Jednocześnie to właśnie tam duży odsetek społeczeństwa cierpi na osteoporozę. Kolejna ciekawostka: w krajach, w których spożywa się więcej mleka krowiego procent ludzi uczulonych na produkty mleczne jest większy. Np. w Szwecji około 1 na 50 osób jest uczulona na laktozę. Odsyłam do anglojęzycznego artykułu: http://www.nhs.uk/Conditions/lactose-intolerance/Pages/Introduction.aspx

 
Mleko mamy jest niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania i rozwoju najmłodszych, ale kiedy rosną maluchowi już ząbki mleko krowie wcale nie jest niezbędne. Owszem, białko jest bardzo ważnym elementem zapewniającym nasze prawidłowe funkcjonowanie. Jego obecność w naszym organizmie pozwala na zmniejszenie uczucia głodu, białko nie tylko przyspiesza metabolizm poprzez budowę mięśni, ale także w bezpośredni sposób oddziałuje na wzrost wydatkowania energii przez organizm. Na szczęście występuje ono w obfitości w wielu innych produktach spożywczych: mięsko drobiowe, wołowina, rybki, jaja, serek wiejski, jogurt grecki itp.


Nie nakłaniam Was do absolutnego zaprzestania stosowania produktów mlecznych. Jednak warto mieć świadomość, w jaki sposób takie produkty mogą na nasz organizm zadziałać. Jeśli macie podejrzenie nietolerancji laktozy przez Wasz organizm lepiej mleko krowie odstawić lub wprowadzić na ich miejsce napoje fermentowane, z których laktoza jest częściowo lub całkowicie odfermentowana.

Bardziej niż mleko krowie polecam wszelkie produkty pochodzenia mlecznego. Sery, serki wiejskie, maślanki, jogurty, kefiry itd. To o wiele bardziej wartościowe produkty niż mleko. Regularne spożywanie mlecznych napojów fermentowanych utrzymuje w równowadze skład mikroflory przewodu pokarmowego, chroni nasze jelita. Żywe bakterie mlekowe stymulują układ odpornościowy i podwyższają odporność na infekcje bakteryjne i wirusowe. Co ważne: jogurty i kefiry mają dobroczynny wpływ na układ immunologiczny tylko wtedy, gdy stosujesz je regularnie.

ROŚLINNA ALTERNATYWA...


Cechą wspólną mlek roślinnych jest to, że nie zawierają laktozy( o której już wspominałam) oraz tłuszczów nasyconych. Wyjątkowo mleko kokosowe zawiera tłuszcze nasycone, składają się one jednak z krótkich i średnich łańcuchów, które organizm szybko zamienia w energię zamiast magazynować w postaci tłuszczu.


  • Mleko sojowe - najbardziej popularne obecnie. Polecane diabetykom - stabilizuje poziom glukozy we krwi, ma tyle samo białka co mleko od krowy i porównywalną porcję węgli. Zawiera dodatkowo witaminę D i A, wapń, żelazo, ryboflawinę oraz magnez. Produkty z soi mogą bezpiecznie spożywać także dzieci. Warto jednak uważać, aby soja, którą spożywamy była oznaczona jako wolna od GMO. 


  • Mleko migdałowe -  jest idealnym rozwiązaniem dla osób z alergią na nabiał, soję czy ryż. Słodki, orzechowy smak świetnie sprawdza się jako baza koktajli, kremów i wypieków. To naturalne źródło wapnia, witamin E, A, D, żelaza, magnezu. Zawiera mało białka oraz mniej witamin z grupy B niż mleko krowie.                      

  • Mleko ryżowe - Produkuje się je z ugotowanego ryżu (najczęściej brązowego), jego syropu lub skrobi ryżowej z dodatkiem wody. Praktycznie nie posiada wapnia i białka a także zawiera w sobie więcej węglowodanów niż mleko krowie. Poleca się je osobom nie tolerującym laktozy, soi, czy orzechów; jest uważane za najmniej alergenne. Bardziej płynne niż mleko sojowe i migdałowe, jaśniejszy kolor i słodszy smak.

  •  Mleko owsiane - wytwarzane z kaszy owsianej (łuskane, rozkruszone ziarna), filtrowanej wody, niejednokrotnie także z innych zbóż i ziaren, takich jak pszenżyto, jęczmień, czy soja. Ma delikatny, lekko orzechowy smak z nutą słodkości. Zawiera więcej węglowodanów niż mleko od krowy i o połowę mniej białka. Często wzbogaca się je o witaminy i wapń. Nie nadaje się dla osób cierpiących na celiakię z powodu zawartości glutenu.



  • Mleko kokosowe - gęste, o silnym, słodko-kokosowym smaku. Bez niego ciężko sobie wyobrazić potrawy z kuchni indyjskiej lub tajskiej. Zawiera sporo fosforu, potasu i błonnika, prócz tego mangan, miedź, cynk, kwas foliowy, tiaminę, niacynę, żelazo, wit. B i C. Połowa średniej długości łańcuchów kwasów tłuszczowych w mleku kokosowym składa się z kwasu laurynowego, który ma działanie antywirusowe, antybakteryjne i przeciwgrzybiczne. Mleko to pomaga wzmacniać działanie układu odpornościowego.

Domowe mleko roślinne :

Niestety mleka roślinne, które możemy kupić w sklepie są dość drogie. Całe szczęście w prosty sposób i małym nakładem finansowym możemy sami je wyprodukować w domu. Wszystko co jest nam potrzebna to blender i czysta gaza (kupić można w aptece). Bardzo lubię domowe mleko migdałowe lub owsiane, a oto jak je przygotować;

W przypadku np. migdałów dobrze jest wcześniej je namoczyć i wylać wodę z pierwszego moczenia. Ułatwia to obranie ich z grubej skórki, oraz je zmiękcza. Do tego wstępnego moczenia zalewamy nasiona wodą w podwójnej ilości w stosunku do ich objętości. Zostawiamy na 2-3 godzinki. Po tym czasie wodę wylewamy, a jeśli robimy mleko z migdałów obieramy je ze skórki. Następnie zalewamy wodą, z którą potem będziemy miksować całość. Ilość wody możemy dobrać indywidualnie, metodą prób i błędów, w zależności od tego, jak gęste chcemy mieć mleko ( Im mniej wody tym oczywiście gęstsze). Najczęściej stosuję proporcję 1 szklanki nasion lub orzechów na 3,5 szklanki wody. Warto pozostawić je na całą noc. Jeśli wybierzemy owsiankę, wiórki kokosowe, lub inne drobniejsze produkty wystarczą 3-4 godzinki. Po tym czasie dokładnie miksujemy wodę z nasionami do uzyskania papki i odcedzamy przez czystą gazę do słoiczka lub szklanej butelki. Gotowe roślinne mleko można pić samo, bez dodatków lub jako smaczny dodatek do owsianki, koktajli, a także jako dodatek do zup i potraw.
Smacznego!


Artykuł powstał w oparciu o tekst "Rośliny mlekiem płynące" z  grudniowego wydania "MODY NA ZDROWIE". Bardzo polecam ten magazyn, jest dostępny w niektórych aptekach za darmo;)

#Sammy

piątek, 28 marca 2014

Cała prawda o przeczyszczaniu

Ciężko ostatnio mi znaleźć czas w nadmiarze obowiązków na pisanie nowych tekstów, ale dziś postanowiłam się zmotywować i coś nowego stworzyć. O czym będzie tym razem?! 

 Zainspirowała mnie pewna reklama w Tv, w której młoda pani chodzi z dość dziwną torbą, zbiera do niej posiłki z całego dnia a pod koniec, połyka magiczną pigułkę i cały balast posiłkowy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znika. Co tu dużo mówić, taka reklamowa ściema jakich jest wiele. Koncerny farmaceutyczne zbijają fortunę na naszej naiwności, niewiedzy i nieginącym przekonaniu, że jak najbardziej możliwym jest zrzucenie kg. dzięki regularnym zażywaniu odpowiednich specyfików bez zbędnych wysiłków. Przecież żyjemy w świecie pośpiechu i wszyscy cierpimy na chroniczny brak czasu. Reklamy pokazują tylko to, co jest twórcy na rękę. Kto kupił by jakikolwiek produkt apteczny po uprzednim obejrzeniu reklamy, w której przedstawiono by całą listę możliwych skutków ubocznych lub z informacją, że jeśli nie ruszysz się z fotela to cudu nie zdziałasz.. I tak odkąd istnieje reklama nabijają nas w butelkę...

Tematem reklam zajmiemy się innym razem, a dziś chciałam napisać co nieco o środkach przeczyszczających jako formie odchudzania. Działa, czy nie działa?! Jak myślicie?! Przyjrzyjmy się składowi herbatek popularnie nazywanych "odchudzającymi", a w ich składzie: korzeń kruszyny, liść i owoce senesu oraz korzeń rzewienia - zioła wykazujące działanie przeczyszczające. Niestety nie tędy droga, a dlaczego to jeszcze postaram się wyjaśnić.

Asortyment tego typu środków obecnych na naszym rynku farmaceutycznym jest bardzo szeroki. Co gorsza, masa tych specyfików dostępna jest bez recepty, stosowane bez konsultacji z lekarzem, w wielu przypadkach bez wyraźnych wskazań medycznych i świadomości efektów wynikających z ich dłuższego stosowania. Można zaopatrzyć się w tabletki, zioła do parzenia a nawet leki w formie płynnej. Pierwsze zastosowanie rzeczywiście wiąże się z szybką utratą kilku kg na wadzę, ale jest to jedynie złudny efekt utraty wody i złogów pokarmowych ( niestrawionych resztek posiłków). Są osoby wierzące, że po obfitym posiłku stosując przeczyszczanie ograniczą liczbę przyswojonych kalorii. No i tą grupę osób muszę zmartwić. Jeśli chodzi o cukry, one trawią się już w jamie ustnej. Dalsze procesy trawienia zachodzą w żołądku, dwunastnicy oraz jelicie cienkim, natomiast środki przeczyszczające działają w obrębie jelit (grubego, cienkiego lub obu w zależności od rodzaju leku) podczas gdy energia z posiłku została już w większej części przyswojona. Szacuje się, że zmniejszenie ilości wchłanianych kalorii na skutek przyjmowania środków przeczyszczających wynosi około 10% - niewiele. Efekt płaskiego brzucha po takiej kuracji "oczyszczającej" bierze się właśnie z faktu, iż zostają przyspieszone ruchy jelit następuje rozluźnienie stolca, co przyspiesza wypróżnienie i oczyszczenie z wcześniej wspomnianych złogów. W naszym jelicie grubym zalegające resztki pokarmu mogą wagą dochodzić niekiedy do 5 - 6 kg! Łatwo sobie wyobrazić, że i one mogą przyczyniać się do powstawiania wzdętego brzucha a pozbywaniu się części z nich towarzyszyć będzie cudowne uczucie lekkości.

Osoby próbujące takich praktyk "odchudzających" bardzo łatwo mogą wpaść w błędne koło. Na początku wystarczy stosować się do zaleceń z opakowania i pojedyncza dawka wystarcza żeby odczuć ulgę, jednak po pewnym czasie organizm wykazuje tolerancję na środki przeczyszczające - potrzebne są coraz większe dawki, aby uzyskać ten sam efekt. Osoba stara się zwiększać dawkę najpierw stopniowo, później już bez kontroli. Im więcej środka sobie aplikujemy tym bardziej stymulujemy jelita, które nie muszą już robić, co należy do ich zadań aż w końcu przestają funkcjonować prawidłowo. Dodatkowo środki przeczyszczające mogą uzależnić psychicznie. Objawy t.j. wzdęcia, uczucie napęcznienia, zaparcia dość często powodują, że osoba odczuwa zwiększony przymus przeczyszczania się aby poczuć się lepiej.


W Tym miejscu chciałabym, abyście poznali historię Ruth Wilkins, niech będzie dla Was przestrogą...



Konsekwencje nadużywania środków przeczyszczających...

Poprzez przeczyszczanie tracimy sporą ilość wody, a co za tym idzie może wystąpić zaburzenie równowagi elektrolitowej w naszym organizmie. (Elektrolity wykazują szereg istotnych właściwości z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ich obecność jest niezbędna do sprawnego działania mięśni i układu nerwowego.) Fizyczne objawy tego stanu to m.in: nudności, wymioty, bóle głowy, złe samopoczucie - na skutek utraty nadmiernej ilości jonów sodu; osłabienie mięśniowe, skurcze mięśni, zaburzenia rytmu pracy serca - na skutek nadmiernej utraty jonów potasu. Często powtarzające się przypadki utraty wody z organizmu mogą prowadzić do stanu, w którym organizm próbując ustrzec się przed odwodnieniem zacznie gromadzić wodę i tym sposobem pojawiają się obrzęki.

Kolejnym zaburzeniem spowodowanym nadużywaniem takich specyfików jest dysfunkcja jelit. Mówiąc prościej możemy doprowadzić do sytuacji, w której długotrwałe stymulowanie jelit rozleniwia je i sprawia, że nie wykonują swojej funkcji przesuwania strawionego pokarmu co uniemożliwia naturalny proces wydalania (zaparcia). Trzeba zaznaczyć, że czasem dysfunkcje mogą być przejściowe, ale może być także trwałe i nieodwracalne. W dużej mierze zależy to od długości owej "kuracji". Istnieje także ryzyko wystąpienia nowotworu jelita grubego.


Skrócenie pasażu jelitowego może z kolei powodować gorsze wchłanianie leków, jak i  upośledzenie wchłaniania składników odżywczych (witamin i soli mineralnych) i prowadzić do poważnych niedoborów w organizmie. Zaburzać może również naturalną symbiozę bakterii przewodu pokarmowego.


Naturalne sposoby przyspieszania metabolizmu i trawienia:

  • dobre białko w postaci chudego drobiu, ryb, jaj, serków wiejskich, chudego twarogu - pomaga podkręcić metabolizm na szybsze obroty.
  • kefir i jogurt naturalny - są znacznie lepiej przyswajalne od mleka. Kefir wpływa korzystnie na wydzielanie żółci i soków trawiennych w przewodzie pokarmowym oraz perystaltykę jelit. Jogurt naturalny zaś wspomaga oczyszczanie przewodu pokarmowego z toksyn. Oba te produkty zawierają żywe kultury bakterii hamujące rozwój niekorzystnej flory bakteryjnej w naszych jelitach.
  • kapusta kiszona ( nie kwaszona! ) - pomaga likwidować zaparcia, przywraca prawidłową mikroflorę jelitową. Wspomaga również trawienie. 
  •  zdrowe tłuszcze t.j. oliwa z oliwek, olej arganowy, olej kokosowy, awokado, olej rzepakowy, tłuszcze zawarte w rybach - ułatwiają przesuwanie się pokarmu tym samym przyspieszają pasaż jelitowy.
  • wprowadzenie do swojego jadłospisu większej ilości warzyw, czy soków warzywnych i owocowych (tych świeżo wyciskanych). Wiąże się to z dostarczeniem sporej ilości błonnika, który czynnie uczestniczy w procesach trawienia i oczyszczania jelit z resztek pokarmowych. Dodatkowo dzięki nim dostarczamy sporo witamin i odkwaszamy organizm.
  • suszone i świeże owoce - podobnie jak warzywa zawierają sporo ( w zależności od rodzaju owocu) błonnika i działają na układ pokarmowy podobnie jak warzywka.
  • bez picia ani rusz! Odwodnienie organizmu spowalnia procesy metaboliczne. Picie ok. 1,5-2 l wody dziennie wspomaga usuwanie z organizmu toksycznych produktów przemiany materii. Wypłukując toksyny przy okazji wypłukiwane są sole mineralne i witaminy. Dlatego polecam zamiast zwykłej mineralnej, zrobić sobie napój z sokiem z cytryny i odrobiną miodu.
  • wysypiaj się! - wypoczęty organizm ma więcej energii i pracuje wydajniej:)
  • jedz mniejsze posiłki a częściej! 
  • o ruchu i aktywności fizycznej chyba nie muszę wspominać?!




Czynniki niszczące naturalną florę jelit :
 
- antybiotyki ludzkie i zwierzęce przyjmowane z produktami zwierzęcymi
- glutaminian sodu
- asparatam, słodzik znajdujący się w produktach light i napojach
- sterydy i leki hormonalne
- biały cukier
- biała mąka i drożdże (pieczywo drożdżowe najlepiej jeść na trzeci dzień po  wypieku)
- piwo i wino
- sery pleśniowe


Warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście lepiej iść na łatwiznę i borykać się z nieprzyjemnymi konsekwencjami, skoro natura sama przychodzi z pomocą?

Ciekawa jestem, czy Wy macie jakieś sprawdzone sposoby odtruwania jelit i przyspieszania metabolizmu?! Piszcie śmiało:)

 

#Sammy

poniedziałek, 17 marca 2014

Bieg Ulicą Piotrkowską Rossmann Run + Konkurs!

 Jeśli biegacie systematycznie kolejny rok z rzędu, robicie postępy ale zaczyna brakować Wam treningowej weny to może pora spróbować swoich sił w jakiejś ciekawej, biegowej imprezie?! To świetny sposób na motywowanie siebie, gdy dopada nas biegowa rutyna. Pomyśl, zapisujesz się i zaczynasz trenować żeby na mecie uzyskać satysfakcjonujący wynik i osiągasz ten cel - podoba Ci się ta wizja, prawda?!

 

Nic tak nie daje kopa jak zacięta rywalizacja, niesamowita energia kibiców, czy fakt, że właśnie po raz kolejny poprawiłeś/łaś życiówkę:) Jeśli w bieganiu zakochałeś/łaś się niedawno nie polecam szarżować na dłuższych dystansach, bo może to odbić się niekorzystnie na naszym zdrowiu. Podczas nieprzemyślanego biegania o kontuzje nie trudno a dzięki odpowiedniemu przygotowaniu, określonemu planowi i stopniowaniu postępów jesteś w stanie w kilka - kilkanaście tygodni osiągnąć w tej dyscyplinie sportu bardzo wiele! Najważniejsze to obiektywnie ocenić własne możliwości. 


 
Mam coś godnego uwagi dla biegaczy z okolic Łodzi i nie tylko:



Kilkanaście tysięcy startujących, setki pokonanych kilometrów, hektolitry wylanego potu na treningach i w czasie biegu, ale przede wszystkim całe mnóstwo dobrej zabawy i endorfin - bo ten bieg to nie tylko rywalizacja ale także radość jaką wyzwala bieganie! W tym roku odbędzie się już 12. edycja Biegu ulicą Piotrkowską Rossmann Run - 24 maja do Łodzi zawitają biegacze z Polski i całego świata, aby wspólnie cieszyć się, pokonywać słabości i promować zdrowy styl życia.



Historia biegu rozpoczęła się w 2002 roku, a głównym założeniem inicjatorów całego przedsięwzięcia, łódzkich dziennikarzy sportowych, było przekonanie mieszkańców, że bieganie główną ulicą miasta to znakomita zabawa, sposób dbania o zdrowie i znakomita promocja dla regionu. Kolejny raz bieg gromadzi czołowych zawodników z kraju, ale także amatorów biegania, którzy przybywają całymi rodzinami i to właśnie dla nich dedykowane jest to wydarzenie. Bieg Ulicą Piotrkowską Rossmann Run to nie tylko rywalizacja na 10-kilometrowym dystansie ale także tzw. poranna sesja, czyli cykl krótkich biegów w wielu różnych kategoriach m.in. biegi przedszkolaków, uczniów czy chociażby rywalizacja osób niepełnosprawnych. Uczniowie łódzkich szkół, niepełnosprawni i mieszkańcy regionu tworzą wyjątkowy klimat walki z własnymi słabościami i radości z samego startu w biegu. 


 grafika: biegpiotrkowska.pl

Organizatorzy ujawnili, że podobnie jak ubiegłym roku uczestnicy pobiegną dla Julki Gajzler, wiecznie roześmianej 13-latki aktywnej sportsmenki, uprawiającej pływanie, karate i tak jak my - biegi. Od sierpnia 2012 r. jest intensywnie leczona w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie na Oddziale onkologii dziecięcej. Poddana chemioterapii, radioterapii, przed nią trudny zabieg - przeszczep szpiku. Julka jest pełna wiary, że tak miało być ale też pełna nadziei, że szybko wyzdrowieje-pomóżmy jej w tym! Julcia jest podopieczną Fundacji Spełnionych Marzeń z siedzibą w Warszawie przy ulicy Oleandrów 6 (NIP: 526-26-54-001; KRS:0000128832). Jeśli chcielibyście wesprzeć finansowo jej leczenie, to bardzo prosimy o wpłaty na konto Fundacji Spełnionych Marzeń: ING Bank Śląski nr 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304 koniecznie z dopiskiem " Dla Julii Gajzler-Bieg Ulicą Piotrkowską". Jak widzicie bieganie otwiera serca na ludzkie cierpienie i może uwrażliwiać. To piękne, że powstają również takie inicjatywy!

Julia oprócz wsparcia finansowego, potrzebuje ogromnego wsparcia duchowego...  Może chcielibyście coś napisać do niej tak od serca?
Jej adres mailowy : serduszkapoduszka@wp.pl


Nie przedłużając zbytnio tej notki wspomnę tylko o niespodziance, którą przygotowali sponsorzy biegu dla wszystkich fanów (nie tylko biegających)! Do zgarnięcia 3 wielkie zestawy nagród. (zdjęcie poniżej) 
Zadanie konkursowe jest niezwykle proste, a wzięcie udziału w konkursie nie wiąże się z koniecznością lajkowania itp. Wygrywają 3 najbardziej kreatywne odpowiedzi! Czas na zgłoszenia macie do  21.03 br. do godziny 20:00. Zachęcam Wszystkich do spróbowania swoich sił! -   KONKURS



 Do rozpoczęcia biegu zostało 68 dni! Wszystkim biegnącym w tegorocznym Biegu Ulicą Piotrkowską Rossmann Run życzę powodzenia, zdrówka aby nie szwankowało przed, w trakcie i  po starcie i oczywiście pobicia swoich dotychczasowych rekordów! Za rok, po obronie może wystartuję z Wami!
 


Więcej informacji na temat Biegu oraz zapisy znaleźć można na stronie internetowej www.biegpiotrkowska.pl

#Sammy

sobota, 1 marca 2014

Urodzinowo... Wielka akcja!

Dziś to będzie wyjątkowy post! Pierwszy raz zdecydowałam się poprosić Was o coś tak wielkiego... Przeczytajcie chociażby do końca ten post i wtedy zadecydujcie, czy jesteście w stanie spełnić moją prośbę... Na początek chciałabym się podzielić z Wami pewną historią, która znalazłam w sieci:


"Moja przygoda z krwiodawstwem rozpoczęła się rok temu, kiedy to miesiąc przed swoim ślubem zachorowałam na ostrą białaczkę szpikową. Żeby stanąć na ślubnym kobiercu musiałam mieć odpowiednie wartości morfologiczne. By to osiągnąć, po leczeniu chemioterapią potrzebna była krew, na dodatek najrzadszej grupy AB Rh (-)... Na portalu społecznościowym zamieściłam apel o pomoc. Odzew był ogromny. Ludzie dzwonili i pytali, jak i gdzie mogą oddać krew, czy może być inna grupa krwi. Pan Kropelka na stronie internetowej Regionalnego Krwiodawstwa zaczął się zapełniać.
Moje wyniki i stan zdrowia się polepszał. Krew to taki szpitalny „speed”. Nie dość, że ratuje życie to i dodaje sił natychmiast. Gdy dostawałam krew na wieczór, to zamiast iść spać byłam pełna energii. Sama wiedza, że ktoś daje się dla mnie pokłuć, poświęca swój czas, oddaje cząstkę siebie motywuje i daje nadzieję. Przecież nie można zaprzepaścić trudu tylu ludzi, trzeba walczyć i zdrowiem podziękować ludziom. A jeśli tyle osób się angażuje i daje coś od siebie oraz wierzy, to na pewno jest nadzieja, takie rzeczy nie mogą iść na marne(...)
Wszyscy ludzie poświęcający swój czas, oddający krew, rejestrujący się w bazie szpiku wiedzcie, że dzięki wam ktoś żyje. Ta cząsteczka Was, którą oddajecie, nic nie kosztuje a ratuje komuś życie, daje nadzieje i motywuje do walki"
  
   ***
  
 5 marca są moje urodziny. To już za parę dni! Postanowiłam, że w tym dniu zrobię coś dla innych, potrzebujących, a może nawet gdzieś walczących o życie... Mam coś, co może komuś pomóc. Ty również to coś posiadasz. Razem możemy się tym podzielić tym co mamy bardzo cennego, możemy dać komuś szansę na zdrowie, na życie... Mnie i Ciebie to kosztuje niewiele, zdziałać może dużo duużo więcej! Kiedyś może ja lub Ty będziemy w potrzebie...

W środę wybieram się do najbliższego punktu krwiodawstwa oddać krew, poprosiłam o to samo znajomych i proszę o to samo Was. Nie musicie robić tego dla mnie, niech to będzie pretekst do zrobienia dodatkowego dobrego uczynku. ( Bo przypuszczam, że nasi fani tak właśnie robią:))
Mam nadzieję, że takie dobre uczynki, jeśli jeszcze nie są Waszym nawykiem, to niedługo nimi się staną. Jesteście w stanie sobie wyobrazić jak komuś takim prostym gestem możecie pomóc?

 






Powyżej zaprezentowałam Wam kilka zdjęć, które przedstawiają portrety biorców krwi od ludzi dobrego serca. ( źródło ) Codziennie lekarze w naszym kraju potrzebują setek litrów krwi, do przeszczepów, operacji, dla ludzi po wypadkach. Dla takich pięknych uśmiechów w podziękowaniu jak najbardziej warto poświęcić tą godzinkę i oddać cząstkę siebie, czyż nie?!...



Chciałabym, żeby Motywatorniowa rodzina nie kojarzyła się wyłącznie z osobami, dbającymi o własne zdrowie, sylwetkę i zdrowy styl życia. Zadbajmy też o zdrowie ludzi, którzy sami nie mogą tego zrobić. Pokażmy innym, że mamy wielkie serca, gotowe otworzyć się na pomoc dla innych, że potrafimy dawać coś z siebie, nie tylko brać.. Pamiętajcie, dobro zawsze wraca do nas, nawet ze zdwojoną siłą! Proszę, nie szukaj wymówek tylko pomyśl, w jaki sposób możesz pomóc;) 



Do tych, którzy nie są w stanie oddać krwi z problemów zdrowotnych lub oddali w niedalekim czasie i nie mogą tego uczynić w marcu również mam prośbę, zróbcie dodatkowo jakiś dobry uczynek: Może starsza pani z naprzeciwka potrzebuje pomocy w zakupach? - zrób jej przysługę. Powiedz coś życzliwego komuś bliskiemu, uśmiechnij się do kogoś zamiast mierzyć go wzrokiem, podaj komuś rękę, odwiedź babcię, której dawno nie widziałaś/łeś, pomóż mamie w codziennych obowiązkach, pomóż młodszemu bratu w nauce - zrób coś, z czego będziesz mógł być naprawdę dumny!


Kto może oddać krew?! Pełnoletni, ale nie powyżej 65-ego roku życia. Ważący co najmniej 50 kg. Dawcą krwi może zostać ktoś, kogo samopoczucie nie budzi niepokoju, oraz posiadający dobrą wolę. Pełny wykaz regionalnych centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa oraz ich oddziałów terenowych znajdziesz na naszej stronie. Na wizytę w RCKiK wybierz się najlepiej po lekkim, beztłuszczowym posiłku. Koniecznie weź ze sobą dokument tożsamości (np. dowód osobisty, prawo jazdy, paszport),


Jeśli zdecydujecie się na tak piękny gest, proszę Was o komentarz, wiadomość itp. Dajcie świadectwo dobrej woli. Możecie to zrobić w tym tygodniu, miesiącu - to już od Was zależy.
Chciałabym również otrzymać od Was jakąś informację zwrotną, czy podoba się Wam tego typu akcja, może znacie kogoś, kto bardzo pilnie potrzebuje krwi i ktoś z nas mógłby takową przekazać... Piszcie!

 

Bardzo długo myślałam, czy ten post opublikować i tą akcję ogłosić. Jestem świadoma, że akcja ta może po prostu się nie udać, ale wiem jedno - cokolwiek się nie stanie warto było spróbować:)

#Sammy

poniedziałek, 17 lutego 2014

Wege inspiracja - antywalentynkowa tortilla! + bonus...



Naleśniki to wspaniały wynalazek:) Po prostu nie wyobrażam sobie bez nich życia. Można je przygotować na śniadanie, obiad czy kolację. Na słodko, na słono a wcześniej upieczone fajnie jest zabrać ze sobą do szkoły czy pracy jako przekąskę. U mnie na talerzu jak zawsze w zdrowszej wersji...

 Od rana chodziła za mną ochota na coś pysznego... pierwsze o czym pomyślałam to domowa tortilla z warzywkami i sosem jogurtowo - czosnkowym. Uwielbiam czosnek jak i ten przepis! Dlaczego "antywalentynkowa" ?! Na to pytanie odpowiem na końcu wpisu:)

  Składniki:


*   mąka z pełnego przemiału ( u mnie owsiana i żytnia razowa w proporcji 1:1)
*    jajko (opcjonalnie dwa)
*    przegotowana woda
*   sól i pieprz
*   3 ząbki czosnku
*    jogurt grecki
*   cebula
*   seler naciowy
*   rzodkiewka
*   pomidorki
*   sałata lub kapusta pekińska
*  szczypiorek 

Warzywka możecie sami dobrać do własnych upodobań, ja wzięłam te, które akurat miałam w lodówce:)

Przygotowanie "tortillowych" naleśników;

Do miski wsypujemy 1 szklankę mąki żytniej + 1 szklankę mąki owsianej, wbijamy jajka i odrobinkę soli (opcjonalnie  również pieprz czy przyprawy). Mieszamy i dodajemy tyle wody aby konsystencja ciasta była gęsta ale nie przypominała gęstej "kluchy". Ciasto musi łatwo rozprowadzać się na patelni tworząc równomierną cienką masę. Dlatego też w zależności od jego konsystencji po wymieszaniu ciasta dolewam kilka kropel wody lub dosypuje nieco mąki. Jak jest chwilka czasu to odstawiam na kilka minut, jak nie - to zabieram się od razu do smażenia na mocno rozgrzanej patelni ( wcześniej posmarowanej olejem, a nadmiar można odsączyć ręcznikiem papierowym). Smażymy z obu stron.

Przygotowanie składników i sosu:

Do przygotowania sosu potrzebujemy 2-3 ząbków czosnku, w zależności jak intensywny smak chcemy uzyskać. Ja uwielbiam na ostro także 3 ząbki na 4-5 łyżek jogurtu to dla mnie najlepsze połączenie. Do tego dodajemy szczyptę soli morskiej i pieprz. Miksujemy blenderem.

Myjemy i kroimy pomidorki, rzodkiewkę, seler. Następnie siekamy szczypiorek i cebulę ( według uznania. Ja cebulkę zawsze kroję w drobne "piórka") , sałatę rwiemy na drobne kawałki.
  

Na naleśniku układamy warstwami warzywka i polewamy sosem oraz ketchupem. Zwijamy i voilà!

 

  



Taką tortillę możecie przygotować ze swoimi ulubionymi warzywami. Zamiast sałaty możecie dodać rukolę, kiełki a jeśli chcecie żeby była bardziej treściwa, warto wzbogacić go np. o pieczoną pierś z kurczaka albo kawałki łososia i idealny posiłek potreningowy gotowy. Możecie także zapakować sobie do lunchboksa i zjeść jako II śniadanie na uczelni/ w pracy. Wszystko zależy tylko od Waszego gustu i  inwencji! 
 Rozwiewam Wasze wątpliwości! Antywalentynkowy z tego względu, że raczej nie proponowałabym tego na kolacje z ukochanym... Wyobraźcie sobie pocałować kogoś po takiej porcji czosnku i cebuli:P
#sammy

 

P.s. W między czasie zrobiłam proteinowe muffinki! Taka alternatywa dla pseudo zdrowych batoników i ciastek "musli", które zdarza mi się jeść po treningu...