Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywatornia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywatornia. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Białko...

    Pełni szereg ważnych funkcji w naszym organizmie. Jest jednym z trzech elementarnych makroskładników w prawidłowo zbilansowanym jadłospisie. Jego właściwości (przede wszystkim anaboliczne) są bardzo często podkreślane w kontekście budowania masy mięśniowej. "Sproszkowana" wersja od kilku lat należy do bestsellerów na rynku suplementów sportowych. Jego strawienie wiąże się z większym nakładem energii niż w przypadku tłuszczu, czy węglowodanów, co skutkuje większą ilością spalonych kalorii. Czy wiecie już o czym dziś będzie mowa? Oczywiście, że o białku!

  
Wzbogacenie diety o produkty białkowe jest bardzo ważne, aby faktycznie pomóc sobie w osiągnięciu zgrabnej sylwetki. Jakiś czas temu pewna pani zadała mi pytanie, czy od zwiększonej ilości białka w diecie urosną jej duże mięśnie. Tutaj warto podkreślić, że białko, ani to z natury, ani żadne suplementy same w sobie nie są gwarantem ogromnych mięśni, czy spadku na wadze. Jest to jedynie dodatek do odpowiednio nakierowanego planu odżywiania oraz treningów i tylko w połączeniu z tymi dwoma elementami może pomóc osiągnąć sukces.


Jakie inne właściwości ma owy makroskładnik? 

Jego obecność w posiłkach pozwala zmniejszyć uczucie głodu, inicjuje także proces syntezy białek. jednak posiada on także drugą stronę medalu. Jedzenie białka powoduje zakwaszanie organizmu. Trzeba mieć to na uwadze i komponować swój jadłospis tak, aby znajdowały się w nim również produkty, które ten proces chemiczny odwrócą:



Dobre źródła białka to przede wszystkim: mięso (na diecie redukcyjnej polecam w szczególności drób, wołowinę), ryby, owoce morza, chudy nabiał (jogurt, serek wiejski, twaróg),  jaja.



     Jeszcze kilka lat temu odżywki białkowe budziły ogromne kontrowersje. Mam wrażenie, że obecnie temat jest już bardziej zgłębiony i nie tylko kulturyści, ale i my - zwykli śmiertelnicy, chętnie sięgamy po takie uproszczenie. Natomiast sen z powiek wielu osobom spędza wybór najlepszej odżywki spośród szerokiej gamy specyfików dostępnych na rynku. Obecnie rynek zalała niezliczona ilość preparatów o różnym składzie surowcowym. Wszystkie wydają się posiadać wyjątkowe zalety, jednak warto zainteresować się dogłębniej produktem, by faktycznie nam pomógł i aby nie wyrzucać grubej kasy w błoto. Od razu zaznaczę, że tak ostatnio modne, innowacyjne formuły i unikalne mieszanki różnych rodzajów protein nigdy nie dorównają białkom serwatkowym i tu nie chodzi tylko o smak, czy rozpuszczalność, ale przede wszystkim o właściwości:
  • Pierwszym powodem dla którego to właśnie białka na bazie serwatki powinniśmy wybierać jest ponadprzeciętnie wysoka zawartość aminokwasów egzogennych (tych, które nasz organizm nie jest w stanie sam sobie wytworzyć i muszą być przyjmowane z pożywienia). Oznacza to, że odżywki oparte na tych komponentach proteinowych są niezmiernie wartościowym uzupełnieniem naszej diety i najlepiej wspierają rozwój tkanki mięśniowej.
  • Powód nr. 2? A proszę bardzo! Proteiny serwatkowe są bogatym źródłem aminokwasów rozgałęzionych, czyli BCAA a zwłaszcza najważniejszego z nich czyli leucyny. Właściwie inne komponenty białkowe (ani białka kazeinowe, ani sojowe, ani jakiekolwiek inne) nie są tak obfitym źródłem BCAA jak WPC, WPI i WPH.
  • Kolejna kwestia oraz kolejna zaleta - szybsza przyswajalność tego typu produktów. Po wypiciu takiego shejka następuje szybszy wyrzut aminokwasów do krwi, niż w przypadku posiłku z kurczaka, sera twarogowego itd. Dzięki czemu procesy naprawcze w obrębie tkanki mięśniowej również mogą rozpocząć się prędzej. 
  • Dodatkowym plusem, dla białek serwatkowych jest fakt, że nie obciążają zbytnio przewodu pokarmowego, nie zalegają na żołądku, trawione są szybko i sprawnie.
  •  Ostatnia rzecz, nie mniej istotna - walory użyteczne i smakowe. Jeśli próbowaliście w swojej treningowej karierze porównywać smak i rozpuszczalność różnych białkowych specyfików, to pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, moje stwierdzenie, iż proteiny na bazie serwatki biją o głowę wszystkie inne odżywki tego typu. Dzięki temu, że odpowiednio przygotowany szejk na bazie protein serwatkowych praktycznie nie różni się smakiem od popularnego szejka dostępnego w MC'u, może bez problemu stanowić dietetyczny zamiennik różnych deserów i słodkości. Jednocześnie zaspakajając niepohamowaną ochotę na coś słodkiego i niezdrowego ;)


     Reklamy przekonują nas, że nie ma innego, tak spektakularnego sposobu na piękną sylwetkę jak wielka paka odżywki białkowej. No ale czy to faktycznie jest taka magia w postaci proszku? Uwaga, bo teraz odczaruje (być może) Wasz światopogląd ! Białko to białko :) I nie ważne, czy będzie to białko z rybki, twarogu, kurczaka, serka wiejskiego, jaj czy odżywki - każde z nich ma takie same właściwości anaboliczne, termogeniczne itp. Odżywki białkowe to po prostu ogromne ułatwienie, w szczególności jeśli ktoś buduje masę mięśniową i spożywa kilka porcji produktów białkowych dziennie. Czasem znacznie łatwiej jest zapakować do szkoły/pracy jeden posiłek pełnowartościowy z kurczakiem, ryżem i warzywami oraz jeden w postaci takiego szejku. Kalkulując na dłuższą metę jest to również duża oszczędność.


                                            

Na koniec mojego monologu chciałam krótko zrecenzować Wam jedno z białek, które testuję już od lipca. Jest to produkt firmy UNS, o gramaturze 2270g, smak kokosowy:



Cena za duże opakowanie ( jak na zdjęciu) to 179zł. Dostępne jest również w mniejszych opakowaniach. W dużym opakowaniu dostajemy miarkę, która jest ogromnym ułatwieniem w przygotowaniu takiego szejka. Jeśli chodzi o rozpuszczalność z czystym sumieniem mogłabym dać 10/10! Nie trzeba się jakoś bardziej natrudzić żeby idealnie połączyć proszek z wodą/mlekiem. Wystarczy wsypać miarkę lub dwie do wody/mleka i zamieszać łyżeczką. Kiedyś stosowałam tańsze białko, którego po prostu nie dało się rozmieszać bez pomocy blendera... mówię Wam, porażka.


Wracając do tematu. Z ciekawości zważyłam jedną płaską miarkę proszku, żeby obliczyć, ile miarek muszę dodać do wody, aby uzyskać sugerowaną na opakowaniu porcję produktu 30g. JAk widać na zdjęciu, jedna miarka to ok.16g, a więc sugerowana porcja na jeden szejk to ok. 2 płaskie miarki. 

Całe opakowanie (jak sugeruje producent) zawiera 60 porcji produktu, po 30g.  Porcja 30g. produktu to  120kcal.



Jeśli chodzi o smaki, to producent oferuje na prawdę duży ich wybór, a że ja jestem ogromną fanką wszystkiego, co czekoladowe i kokosowe, wybrałam najpierw smak kokosowy.

Moje kubki smakowe są wniebowzięte! Nie bez przyczyny porównywałam wcześniej smak szejka proteinowego na bazie serwatki do szejków z Mac'a! Wierzcie mi, ze gdyby ktoś dał Wam do spróbowania takie coś, to nie wiedząc co to, nigdy nie powiedzielibyście, że to białko:-)





Kolejny duży plus za lekkość tego produktu! Na początku mojej przygody z suplami, kierowałam się niską ceną i takim sposobem trafiłam na białko, które na początku wydawało się Ok. Niestety po dłuższym czasie stosowania zaczęły się nieprzyjemne dolegliwości ze strony układu pokarmowego: ogromna zgaga, nieprzyjemne uczucie w brzuchu. Wyeliminowałam to białko zupełnie i problemy znikły... 
Ten koncentrat proteinowy od UNS nic takiego u mnie nie powoduje. Żadnej zgagi, komplikacji żołądkowych, nic :) Ponadto rewelacyjnie sprawdza się przy przygotowaniach deserów białkowych: omletów, naleśników, ciast pieczonych, ciasteczek, batonów proteinowych itp.! I cena myślę Ok w stosunku do wysokiej jakości produktu. Mogę szczerze ją polecić!


Kochani! Podsumowując - jeśli zastanawiacie się nad kupnem odżywki białkowej, a nie macie "ogarniętej" diety, nie kupujcie! Bez dobrze zbilansowanego jadłospisu żaden szejk białkowy Wam nie pomoże. Jeśli zastanawiacie się, czy kupić tańszą odżywkę i troszkę zaoszczędzić, to też jeszcze raz to przemyślcie - są odżywki w fajnych cenach o dobrym składzie. Niech Waszym wyznacznikiem nie będzie tylko cena, ale przede wszystkim skład produktu (proporcje węgli do tłuszczy i  białka).

 

 

I pamiętajcie, żaden suplement za Was ciężkiej roboty na treningu nie odwali i nie zastąpi dobrze zbilansowanej diety!

 


                      

czwartek, 3 lipca 2014

REGULAMIN- "Metamorfoza miesiąca z UNS"!




Doris K., Sammy oraz UNS supplements mają zaszczyt zaprezentować Wam nową akcję Pt. "Metamorfoza miesiąca z UNS"!

Celem akcji jest zachęcenie wszystkich do zadbania o swoje ciało ale również zdrowie! Chcemy także zmotywować Was do aktywności fizycznej i zachęcić do uprawiania sportów. Planujemy konkursy przeciągnąć do roku i każdego miesiąca, począwszy od lipca, będziemy publikować przysłane przez Was zgłoszenia ( w postaci zdjęć i opisów) oraz pod koniec miesiąca nagrodzimy jedną osobę, której przemiana najbardziej będzie zasługiwać na miano METAMORFOZY MIESIĄCA ;-)
Mamy nadzieję, że będzie to dla Was kolejna motywacja!
Nie określamy z góry ile czasu powinna trwać metamorfoza, którą można zgłosić do konkursu. To jest sprawa bardzo indywidualna i u niektórych wypracowanie minimalnego efektu zajmie kilka miesięcy, a u innych ten sam efekt może pojawić się w ciągu kilku tygodni. Jeśli tylko będziecie uważać, że efekty Waszej pracy są już godne pochwały, macie prawo zgłosić swoją kandydaturę. Pamiętajcie, nie promujemy żadnych głodówek ani innych zabójczych dla zdrowia technik zdobywania formy.
 Akcja potrwa minimum rok, a to z myślą o tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem! Wiemy, że prawdziwe i trwałe efekty potrzebują czasu, sumienności i prawdziwej determinacji. Nawet jeśli zaczniecie dopiero dziś, macie wielkie szansę już niebawem osiągnąć swój osobisty sukces!




Regulamin konkursu "Metamorfoza miesiąca z UNS":


Podstawowe zasady:
  • Do konkursu mogą zgłaszać się wyłącznie osoby pełnoletnie, kobiety oraz mężczyźni (nie dyskryminujemy żadnej płci!). 
  • Do konkursu mogą zgłaszać się osoby mieszkające poza granicami Polski.
  • Uczestnik zobowiązuje się do przesłania dobrej jakości zdjęć całej sylwetki (jury nie bierze pod uwagę zdjęć przerobionych, zbyt małych i niewyraźnych, zdjęć kawałka ciała np. samego brzucha itp.) oraz takich, na których widać twarz osoby celem jej weryfikacji. 
  • Jeśli uczestnik życzy sobie udostępnienia publicznie zdjęcia już bez widocznej twarzy, jest zobowiązany wysłać do nas 2 zdjęcia "metamorfozy" - jedno z widoczną twarzą oraz drugie, na którym twarz została zasłonięta.
  •  Zdjęcia "metamorfozy" sylwetki uczestnika przyjmujemy tylko i wyłącznie w formie kolażu zawartego w jednym zdjęciu (kilku zdjęć dobrej jakości sklejonych w jedną całość). Wszystkie zdjęcia z różnych okresów trwania przemiany muszą być widoczne, podobnego rozmiaru i dobrej jakości. Nie przyjmujemy kilku osobno wysłanych  zdjęć z różnych okresów trwania "metamorfozy" - zdjęcia te muszą być "sklejone" w całość.
  • Zabrania się jakiegokolwiek przerabiania i retuszowania zdjęć, które mogłoby budzić podejrzenia co do autentyczności metamorfozy (dozwolone przycinanie zdjęć lub niewielkie zmiany w jego kolorystyce).
  • Zdjęcie konkursowe uczestnik może przesłać na konkursowy adres mailowy transformujsie@gmail.com Nie przyjmujemy zdjęć konkursowym w prywatnych wiadomościach Facebook'owych ani na inne adresy mailowe.
  • Jeden uczestnik może w jednym miesiącu konkursowym wysłać tylko jedno swoje zgłoszenie. 
  • Do konkursu można przysłać tylko i wyłącznie swoją metamorfozę.
  •  Jeden uczestnik podczas trwania całej akcji może zdobyć nagrodę główną tylko raz! 
  • W konkursie mogą brać udział osoby, których metamorfozy pokazywaliśmy już na stronie "Motywatornia".
  •  Wszystkie nadesłane przez uczestników zgłoszenia - "metamorfozy" umieszczane będą w specjalnym folderze na naszej stronie facebook'owej. Inni fani i uczestnicy konkursu mogą głosować na swoje ulubione przemiany za pośrednictwem "lajków". Jednak decydujący głos w konkursie należy do JURY i to ono ostatecznie wyłania zwycięzców.
  • W skład JURY konkursowego wchodzi osoba z ekipy UNS-Supplements, Doris K. oraz jeden administrator "Motywatornii" (Sammy).
  • JURY zastrzega sobie możliwość zdyskwalifikowania uczestnika za złamanie regulaminu.
  • W konkursie nie mogą brać udziału członkowie JURY! 
  • Uczestnik wysyłając swoje zdjęcie do konkursu wyraża zgodę na publikacje swojego zdjęcia na stronie Fb/"Motywatornia".
  • Zgłoszenie się do konkursu jest równoznaczne z zaakceptowaniem regulaminu konkursu.


  UWAGA! Wybierając zwycięzcę konkursu będziemy brać pod uwagę nie tylko cześć wizualną metamorfozy, ale przede wszystkim sposób osiągnięcia rezultatów! Bardzo prosimy o zamieszczanie w mailu takich informacji jak :

- wiek uczestnika.
- info. kto lub co Cię zmotywowało do podjęcia działania?
- ile czasu trwała przedstawiana metamorfoza (w sumie)?
- jakimi sposobami udało Ci się osiągnąć sukces (czy stosowałeś/łaś diety, jeśli tak to napisz nam ich ogólne zasady, jakie treningi praktykujesz/praktykowałeś/łaś, itp.)?
- jeśli chcesz podzielić się swoimi radami dla innych, chcących osiągnąć podobne rezultaty jak Ty, pisz śmiało!
- napisz nam, czy Twoja przemiana fizyczna w jakiś sposób zmieniła Twoje życie/ nastawienie do siebie/ Twoje emocje. Jeśli tak, to w jaki sposób?


Nagrody:


Co miesiąc, zaczynając od 04.08.2014r. spośród wszystkich nadesłanych w danym miesiącu zgłoszeń JURY będzie wybierać jednego zwycięzce. Nagrodą dla zwycięzcy będzie wybrany zestaw suplementów ufundowanych przez sklep http://uns-supplements.com o łącznej wartości 300zł. Nagroda ta nie podlega wymianie na gotówkę. UWAGA! Mała zmiana w regulaminie! Nie wysyłamy nagród  poza terytorium Polski.

Przykładowe zdjęcia metamorfoz:








Pora na oficjalne rozpoczęcie przyjmowania zgłoszeń do naszego konkursu! Ogłoszenie pierwszego zwycięzcy nastąpi już 04.08.2014r.! Przypominam konkursowego maila:  transformujsie@gmail.com . Wszystkie konkursowe metamorfozy znajdziecie na naszym Motywatorniowym Facebook'u w osobnych folderach. Jakiekolwiek pytania prosimy zadawać tutaj w komentarzu ;-)

 No to co? Do dzieła kochani!


Czekamy na Wasze pytania i sugestie!
#Sammy
 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Join The Party! ZUMBA

Fuzja tańca i zajęć fitness, niesamowita energia, najlepszy lek antydepresyjny jaki poznałam do tej pory (zaraz po bieganiu!). Nie da się krótko scharakteryzować tych zajęć, bo są wyjątkowe w każdym calu. 

Zumbę wymyślił w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku kolumbijski tancerz i choreograf  "Beto" Perez, który pewnego razu zapomniał nagrań z muzyką potrzebnych mu do prowadzenia zajęć. Sięgnął po to, co miał pod ręką, czyli swoją ulubioną muzykę latynoską i improwizując, poprowadził zajęcia. Zachęcony entuzjazmem uczestników i zainspirowany muzyką ułożył układy taneczne, nadając im nazwę Zumba.


Pamiętam jak jeszcze we wrześniu 2013r. pisałam na Motywatorni, że bardzo chciałabym się zapisać na te zajęcia, ale nie miałam odwagi. Wymówki też zawsze jakieś znajdywałam: bo nie mam z kim, jak ćwiczyć kiedy inni się na ciebie patrzą, przecież moja koordynacja ruchowa jest równa zeru i nie nadaję się do tego, na dodatek drogo. Przepatrzyłam oferty wszystkich szkół tańca z okolicy - średnio 20zł za godzinę tańca wydawało mi się bezsensownie drogo i jakoś odwlekałam w czasie decyzję. W końcu znalazłam na stronce z grupowymi zakupami ofertę miesięcznego karnetu studenckiego na siłownie i fitness za 50zł (w pobliskim mieście). No i stało się! Końcem października 2013r. zapisałam się na siłownie. Okazało się, że i w tym klubie mają zajęcia Zumba fitness. Pierwszy mój raz był zupełnie spontaniczny! Przebierałam się po treningu w szatni i usłyszałam jak dwie starsze kobitki rozmawiają o jakimś instruktorze, coś tam o tańcu, jedna drugą poganiała i ta druga wtedy wymówiła to słowo - Zumba. Obudziła się mnie ogromna ciekawość. Zapytałam jedną z tych pań, czy chodzi na owe zajęcia. Ona odparła, że owszem i bardzo poleca, bo  instruktor jest świetny, po czym dodała, że właśnie na nie idą. Nie powiem, że się nie wahałam. Byłam przestraszona, że tam już wszyscy pewnie chodzą długo, znają kroki i nagle przyjdę taka ja. Nie będę zupełnie wiedzieć a wszyscy będą na mnie patrzeć i wytykać palcami... No ale nie dałam się długo namawiać i poszłam.

Pierwsze wrażenie? Intymna aura, przyciemnione światła, ogromne lustra naprzeciw, parkiet wypełniony paniami (o dziwo w średnim wieku) i jakiś młody facet, uśmiechnięty od ucha do ucha, stojący przy ogromnych kolumnach i grzebiący coś na swoim laptopie. Ledwie weszliśmy a on rzucił wzrokiem w moim kierunku i serdecznie przywitał tak, jakbyśmy znali się od dawna. Wszyscy byli tacy uśmiechnięci, rozluźnieni jakby wiedzieli, że za moment wydarzy się coś niezwykłego... I rzeczywiście! Wybiła 17;00 i Paweł (instruktor) puścił muzykę. Z pierwszymi dźwiękami jakby całe napięcie ze mnie zeszło. Uwierzcie mi, cała ta pierwsza godzina zajęć zleciała mi  za szybko, jakbym była tam góra 5min. Szczerze, to nie ogarniałam nic jeśli chodzi o kroki, improwizowałam w każdym calu ale najlepsze było to, że nie przejmowałam się tym w ogóle... i ten ogromny niedosyt tuż po. Przez następne kilka dni myślałam tylko o tym, kiedy następne zajęcia. Tak już trwa i trwa moja miłość do Zumby.

Jeśli chodzi o naszego instruktora, jest on magistrem wychowania fizycznego, od 2011 roku instruktor ZUMBY. Gdyby mi sam tego nie powiedział, w życiu bym nie uwierzyła, że nie mając wcześniej kontaktu z tańcem można takie cuda wyprawiać ze swoim ciałem! Podziwiam! Pamiętam jak na pierwszych zajęciach, łapałam się na tym, że momentami zamiast zapamiętywać kroki i tańczyć, ja wpatrywałam się w jego ciało jak w obrazek... Choć ciało ma jak młody bóg to i tak najbardziej cenie sobie jego otwartość, umiejętność przekazywania emocji, charyzmę oraz niepowtarzalny uśmiech! Stosuje on taką zasadę, że nie wdraża nas jakoś stopniowo w swoje układy, krok po kroku, tylko po prostu zaczyna tańczyć a my próbujemy nadążyć:) Dopiero po jakiś 2-3 powtórzeniach cześć jest w stanie odwzorować część układu. Fakt! To może na początku zrazić nowicjuszy. Z tym, że na jednych zajęciach nigdy nie powtarzamy 2 razy jednej choreografii.

 Jakiś czas temu byłam na zajęciach u innej instruktorki, tak z ciekawości. Nie byłam w stanie wytrzymać pół godziny. Była ona strasznie zamknięta w sobie, zero energii - sama tańczyła a grupa próbowała nadążyć. Zero interakcji instruktor - uczestniczący. Chyba jakaś świeżynka. Nie mówiąc już o tym, że nie robiła starannie wszystkich kroków - takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Byłam u niej na 3 zajęciach, więcej już nie zamierzam. Później przygody z inną instruktorką i kolejną uświadomiły mi, że jednak nasz Paweł jest nie do pobicia!

Tego wszystkiego nie pisałam nadaremno. Jeśli któraś z Was ma ochotę zapisać się na zajęcia, to nie idźcie do pierwszej lepszej osoby! Podpytajcie koleżanki, ciotki, kuzynki - może któraś z nich chodzi na Zumbę i może polecić Wam jakiegoś fajnego instruktora? Z instruktorami Zumby jest jak z nowo poznanym facetem, jeśli od razu nie poczujesz chemii, nie załapiesz kontaktu, to nie ma co się pchać na siłę w jego "objęcia". Tutaj ważne są emocje. Zumba to synonim radości, zabawy, euforii. Jeśli Prowadzący nie potrafi przekazać pozytywnych wibracji to zajęcia tracą sens. Możesz też przeszukać sieć i fora internetowe, tam często zumboholicy polecają bądź odradzają różnych instruktorów i wyrażają swoją opinię;) Ja trafiłam idealnie i pokochałam Zumbę od pierwszego wejrzenia...




Co dają zajęcia Zumby?


Po pierwsze, to ogromną pewność siebie. Z każdym treningiem, kiedy opanowuję kolejne kroki i widzę postępy, ona wzrasta. Wiem, że jestem coraz lepsza w czymś, co wcześniej było moją "piętą Achillesową". Do tego większa świadomość własnego ciała, to poczucie bycia seksowną mimo mokrego od potu ciała. Ten rodzaj treningu najlepiej rozładowuje stres i pomaga sobie z nim radzić. Cokolwiek by się nie działo, godzinka tańczenia i optymizm płynący z muzyki działają niczym balsam dla ciała i duszy. Zapominam o całym świecie. Liczę się tylko ja i dobra zabawa.
Ponadto taki swoisty haj utrzymuje się do kilkunastu godzin po treningu. To jest prawdziwa magia!

Kolejna rzecz, wytrzymałość i kondycja fizyczna. Zajęcia Zumby to nic innego jak dobry trening aerobowy, a nawet interwałowy, który potrafi podnieść kondycję na wyższy level no i uodparnia nasze serducho.  Dodatkowo przyspiesza krążenie a co za tym idzie, dotlenia całe nasze ciało oraz podkręca metabolizm. Łączy w sobie elementy ćwiczeń siłowych, ćwiczeń wzmacniających, czy ćwiczeń holistycznych (jogi, tai chi). Dzięki temu jednemu programowi ćwiczeń możemy przy okazji zakosztować takich tańców jak  marenge, samba, salsa, cumbia, reggeton, mambo, sztuki walki flamenco, samba i taniec brzucha. Mój instruktor ma w swoim arsenale również choreografie w rytmie irlandzkich melodii, hip-hop'u czy jive'a. 


Jeszcze więcej powodów aby dać się porwać ZUMBIE!

 Walczysz z nadprogramowymi kilogramami lub chcesz się pozbyć cellulitu i wysmuklić sylwetkę? Zapisz się koniecznie na Zumba fitness! Jest to idealna alternatywa dla tradycyjnego aerobiku, który dla wielu osób wydaje się mało atrakcyjny, lub po prostu monotonny. Nie ma jednej, konkretnej odpowiedzi ile kcal pozwala spalać taki godzinny trening. To jest zależne od wielu czynników  m.in. wagi, płci, wieku, nawet temperatury i wielu, wielu innych. Prawda jest taka, że Zumba Zumbie nierówna i ktoś na zajęciach może dawać z siebie wszystko: skakać, robić skłony, wywijać, a ktoś inny udawać, że ćwiczy. Zgadnijcie, kto "spali" więcej?  Samemu nie da się określić tego dokładnie w 100%.  Przyjmuje się, że tak średnio jest to 500-600kcal w podstawowej wersji treningu. (z ciężarkami ok. 700-800kal

Podczas tańca pracują niemal wszystkie mięśnie. Smuklejesz i wzmacniasz aparat mięśniowy harmonijnie - ręce, nogi, brzuch, pupa - to wszystko pracuje a sama tego w zupełności nie czujesz. Tańczyć może każdy, bez względu na wiek i płeć czy wagę, wystarczą tylko dobre chęci wygodny strój. koniecznie butelka z napojem! Zumba fitness opiera się głównie na prostych choreografiach, łatwych do zapamiętania. U mnie z tym bywa różnie, bo są i prostsze i trudne układy. Wszystko zależy od instruktora.

Wspólny taniec w niesamowity sposób łączy ludzi, wspólna pasja, jeden cel - dobra zabawa!
Odkąd ćwiczę regularnie w ten sposób poznałam sporo przesympatycznych osób, nawiązałam nowe znajomości mam nadzieję, że na dłużej;)


Zumba w domu? Czemu nie?!

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdego stać na wyłożenie co miesiąc kilkudziesięciu złotych by móc uczestniczyć w zorganizowanych zajęciach. Gdybym nie dostawała stypendium, pewnie też nie mogłabym sobie pozwolić na taki "luksus" :) Na szczęście żyjemy w dobie komputerów i internetu a Youtube umożliwia, w bardzo łatwy sposób, zorganizowanie sobie takiego treningu w domowym zaciszu. Jedyne czego potrzebujesz w tym wypadku to kawałek parkietu, połączenia z internetem i działających głośników. Poniżej wybrałam dla Was moje ukochane piosenki z zajęć z przykładowymi układami. Większość choreografii poniżej jest prosta i do załapania w kilka powtórzeń. Nawet jeśli nie jesteście w stanie odwzorować tych układów liczy się ruch i zaangażowanie!'

 Improwizujcie i dobrze się bawcie <3












przy okazji nauczyć się kroków wielu latynoskich tańców: salsy, samby, merenge, mambo, cha-chy, tanga, a także flamenco, kolumbijskiego tańca ludowego cumbii oraz soca - egzotycznej mieszanki muzyki indyjskiej i afrykańskich rytmów calypso. Instruktorzy zumby wprowadzają także elementy hip-hopu, tańca brzucha i tańca Bollywood.

http://www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/badz-w-formie/zumba-muzyka-taniec-odchudzanie_39679.html
roków wielu latynoskich tańców: salsy, samby, merenge, mambo, cha-chy, tanga, a także flamenco, kolumbijskiego tańca ludowego cumbii oraz soca - egzotycznej mieszanki muzyki indyjskiej i afrykańskich rytmów calypso. Instruktorzy zumby wprowadzają także elementy hip-hopu, tańca brzucha i tańca Bollywood.

http://www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/badz-w-formie/zumba-muzyka-taniec-odchudzanie_39679.html
 





 

 
 

  

 


                                      
   






Mam nadzieję, że choć w małym stopniu kogoś zainspirowałam i zachęciłam do podjęcia wyzwania pod tytułem ZUMBA FITNESS! Jestem ciekawa, jakie Wy macie doświadczenia z tymi zajęciami, z instruktorami? Podzielcie się opinią, swoimi ulubionymi piosenkami, radami dla początkujących, czy układami:) Macie jakieś pytania? Też piszcie!

#Sammy

piątek, 3 stycznia 2014

Jeśli szukasz inspiracji....




Często pytacie nas o to, w jaki sposób zmotywować się i rozpocząć swoją przygodę z aktywnością fizyczną. Mam nadzieję, że ten wpis pewne rzeczy Wam wyjaśni...

 
DIETA? SPORT? CZY ZBILANSOWANE  ODŻYWIANIE I SPORT?
 
Ogromnym i często popełnianym błędem osób będących na różnego rodzaju dietach odchudzających jest myślenie w kategoriach; „skoro jestem już na diecie to przecież to wystarczy do zgubienia paru kilo, po co mam ćwiczyć?”. Owszem, zmiana sposobu odżywiania i ujemny bilans energetyczny sprawią, że zaczniesz gubić tkankę tłuszczową, tylko jest kilka spraw, które warto sobie uświadomić.
Po pierwsze, z reguły na diecie ustalamy sobie za niską dzienną liczbę spożywanych kalorii, aby jak najszybciej zauważyć spadek wagi. W efekcie takiego długotrwałego odchudzania dietą narażamy się na bóle głowy, ogólne osłabienie organizmu i odporności, brak koncentracji, rozdrażnienie, apatię, anemię itp. Na początku może wydawać nam się że schudliśmy nawet kilka kilo, co jest złudnym zjawiskiem, spowodowanym utratą wody z organizmu. Dochodzimy do sprawy kluczowej, która jest nieubłaganym następstwem dużego ograniczenia kalorii, a dokładniej spowolnienie metabolizmu. Co wpędza nas w takie błędne koło; po jakimś czasie diety zaczynamy zauważać coraz to powolniej widoczne efekty ( spowodowane właśnie zatrzymanym metabolizmem) jemy jeszcze mniej a nasz organizm przestawia się na tryb głodowy. W tym trybie nasze ciało stara się oszczędzić każdą kalorię i nie dopuścić do zużywania rezerw energetycznych, a więc tłuszczyku. Następuje zatrzymanie procesu chudnięcia a organizm domaga się coraz mocniej większej dawki kalorii i tu już prosta droga do kompulsywnego objadania się i efektu jo-jo. To tak w wielkim skrócie.

Kolejna sprawa! Tylko i wyłącznie zdrowe nawyki żywieniowe w połączeniu z ćwiczeniami gwarantują nam ładne, jędrne i zgrabne ciałko! To przecież mięśnie nadają naszej figurze kształt...

 Osoby, które miały doświadczenia wcześniej z rygorystycznymi dietami dobrze wiedzą, że może zdarzyć się tak iż ciałko, które chudnie i jest pozbawione aktywności traci także na jędrności…
Zmiana sposobu odżywiania jest o niebo lepszym wyborem, o ile sumiennie będziemy założeń przestrzegać i nie będziemy pozwalać sobie bardzo często na większe grzeszki! Są też różne metody wspomagania „spalania” kalorii za pomocą produktów spożywczych, ale dopiero w połączeniu z jakimkolwiek rodzajem aktywności przyniosą oczekiwany efekt.










 


DO LATA DALEKO,  JESZCZE MAM CZAS!

Zauważyliście może taką prawidłowość, mającą miejsce tuż przed sezonem "bezkoszulkowym", kiedy to wszyscy próbują zrobić coś ze swoim ciałem; schudnąć, rozbudować muskulaturę itp. W końcu każdy chce dobrze wyglądać – taka to już w nas próżność. Ludzie masowo przybywają na siłownie, zaczynają biegać, chaotycznie ćwiczyć, próbują nadrobić miesiące kanapowego lifestyle’u, niewiele ich obchodzą ważne aspekty treningu, takich jak regeneracja, dieta, czy odpowiednia technika. Niecierpliwi sięgają niestety po wspomagacze tuż po rozpoczęciu aktywności, co rujnuje ich późniejsze zdrowie. Opisywane zjawisko to tzw. "napływ sezonowców" prawdziwych amatorów sportu i fitnessu przyprawia o drgawki i podwyższone ciśnienie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak złożonym procesem jest kształtowanie zdrowej sylwetki, siły i masy mięśniowej. Tacy właśnie najszybciej nabawią się kontuzji, czasem też długotrwałych urazów… Decyzja o rozpoczęciu aktywności fizycznej musi być dobrze przemyślana, zaplanowana i warto uzbroić się w podstawową wiedzę, zanim zaczniemy cokolwiek ćwiczyć!

Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę ze sportem i chcesz poćwiczyć miesiąc, dwa lub trzy z nadzieją, że ten czas wystarczy do zbudowania ładnego ciałka, a potem koniec z ćwiczeniami (o żywieniu już nie wspominam) no masz nadzieję, że efekty będą do końca życia, to muszę Cię zmartwić…. Nie ma opcji, żeby przez lata zaniedbywane ciało wróciło do dawnej świetności w kilka tygodni! Owszem, możemy bardzo szybko zauważyć pierwsze efekty ale odchudzanie i wyrzeźbienie ciała to proces. Aby zaszedł on prawidłowo potrzeba miesięcy a nawet kilku lat (w zależności od stopnia zaniedbania).




No dobrze, ale jeśli już dotarliśmy do tematu sportu to jakie konkretnie korzyści z niego płyną? Jak się za to zabrać?
Najlepszą metodą są malutkie kroczki! Nie zaczynajmy od razu od przebiegnięcia maratonu. Nie dość, że narazilibyśmy tym swoje nieprzystosowane ciało na różnego rodzaju kontuzje, to możemy się po prostu zniechęcić i już zawsze sport będzie nam się kojarzył z czymś złym. Jeśli i Ty zamierzasz zapisać się na siłownie lub ćwiczyć w domu, najpierw zadaj sobie pytanie, co chcesz osiągnąć takim treningiem? Czy twoim celem jest wyszczuplić, ujędrnić ciało, zwalczyć stres, a może zapewnić sobie długie życie w dobrej kondycji? A może wszystko na raz? Kiedy będziesz potrafił wyznaczyć sobie cele, powinieneś dobrać do ich realizacji skuteczne narzędzie – odpowiedni trening.



TRENING CARDIO (ćwiczenia aerobowe)

 
Teraz trochę teorii, którą warto przyswoić. Trening cardio - niewątpliwie ceniony i lubiany przez osoby, chcące zrzucić nadprogramowe kilogramy! Poprzez taki rodzaj ćwiczeń możliwe jest kształtowanie wytrzymałości organizmu, spalanie tkanki tłuszczowej i kalorii, a także dotlenienie organizmu czy zwiększenie wydajności pracy serca i płuc. Liczba kalorii jaką spala trening siłowy (8-10 kcal/min) liczba spalonych kalorii w czasie treningu cardio (10-14 kcal/min). Jak widać cardio ma przewagę – mówi Wayne Wescot dyrektor badań naukowych z South Shore YMCA w Quincy, w Massachusetts. Aby trening ten przyniósł pożądane efekty, powinien być wykonywany minimum 3 razy w tygodniu powyżej 30 minut. W miarę zwiększania poziomu wytrenowania powinno się wydłużać trening lub nieco zwiększać jego intensywność. ( oczywiście im częściej ćwiczymy tym szybciej będą widoczne i odczuwalne efekty). Warto pamiętać, że nasze serce jest mięśniem, a mięśnie należy trenować, aby były zdolne do wydajnej pracy. Czym bardziej wytrenowane serce, a tym samym cały organizm, tym łatwiej nam spalić zbędną tkankę tłuszczową.


Najpopularniejsze formy treningu cardio to pływanie, bieganie, jazda na rowerze, łyżwy, jazda na rolkach, aerobik, trening na maszynach cardio, bieganie, skakanka, Step Aerobic, taniec, energiczne chodzenie ( raczej polecane dla osób poczatkujących lub o dużej nadwadze), intensywne wychodzenie po schodach, „pajacyki”, Stepper lub inne gotowe zestawy ćwiczeń cardio z Youtube ( kilka przykładów znajdziecie na blogu http://olesnicabiega.tumblr.com/tagged/cardio).




UWAGA! Stosowanie wyłącznie treningu Cardio jest skuteczne tylko w przypadku szybkiej utraty kilku kilogramów. Jeśli chcesz dużo schudnąć (powyżej 10 kg) oraz zachować ładną sylwetkę, połącz trening Cardio z siłowym.
 Aby wyzwolić efekt spalania
podskórnej tkanki tłuszczowej należy najpierw doprowadzić do wyczerpania zapasów glikogenu, gdyż jest on źródłem energii łatwo dostępnym i to właśnie z niego nasz organizm będzie korzystał (a nie z podskórnej tkanki tłuszczowej) tak długo, jak długo jest on dostępny. Dlatego to właśnie czas bezpośrednio po treningu siłowym jest najlepszym do podjęcia ćwiczeń cardio o umiarkowanej intensywności, gdyż brak glikogenu pozwoli nam spalać tłuszcz. Jednak jesli wolisz najpierw spocić się na bieżni a potem chwytać za sztangę, czy inne ciężary to ja nie widzę przeszkód. Znam osoby, które treningi zaczynają właśnie od ćwiczeń typu Cardio i również osiągają fajne efekty.

Czy trening cardio może być niebezpieczny?
Oczywiście, że tak m.in. bez prawidłowej rozgrzewki, lub jeśli poprzeczkę postawimy sobie za wysoko... Znów kłania się metoda małych kroczków i stopniowego progresu!


 

TWÓJ CEL: KILOGRAMY W DÓŁ

Po intensywnym treningu siłowym tempo metabolizmu wzrasta i utrzymuje się na podwyższonych obrotach przez około godzinę. Dzieje się tak dlatego, że organizm w tym czasie intensywnie pracuje nad regenerowaniem, zmęczonych w czasie treningu mięśni – twierdzi Wayne Wescot. Mechanizm ten pozwala spalić dodatkowo 25% kcal więcej. Jeśli więc dźwigając ciężarki spalisz 200 kcal, regeneracja mięśni pochłonie dodatkowe 50, co pozwoli ci spalić w sumie 250 kcal. Jeśli trening siłowy będzie bardzo intensywny – obciążenia duże, a przerwa między seriami wyniesie nie więcej niż 30 s. – spalanie kalorii po treningu może być nawet wyższe. Dodatkowym atutem treningu siłowego jest to, że pozwala zwiększać masę mięśniową, a każdy dodatkowy kilogram mięśni gwarantuje spalanie dodatkowych 80 kcal każdego dnia, nawet wtedy, gdy nie ćwiczysz. Ponad to 1 kg mięśni więcej to 29 200 kcal (czyli ponad 4 kg tłuszczu!) spalonych bez wysiłku każdego roku, albo niemal 100 bezkarnie zjedzonych pączków...) Jeśli jesteś kobietą i bardzo boisz się rozrostu tkanki mięśniowej przez trening siłowy koniecznie przeczytaj post Stana;
 

ROZGRZEWKA  I  ROZCIĄGANIE
Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że każdy prawidłowo przeprowadzony trening, niezależnie od tego czy trwa 2 godziny, czy też 30 minut, musi składać się z 3 podstawowych części – rozgrzewki, części głównej (właściwej) oraz rozciągania. Dużo osób rezygnuje z rozgrzewki i rozciągania co niestety obniża efektywność treningu. Rozciąganie zwiększa napływ krwi do mięśni i rozluźnia je po wysiłku, przyspieszając regenerację; powiększa ruchomość stawów, dzięki czemu zachowujesz prawidłową sylwetkę i prawidłowo wykonujesz ćwiczenia. To tylko kilka z zalet stretchingu. Trzeba pamiętać, że niewłaściwie wykonany może prowadzić do kontuzji, dlatego warto nauczyć się prawidłowych technik jego wykonania:) (trochę inspiracji streczingowych)

Pamiętacie o uzupełnieniu płynów podczas wysiłku fizycznego? Powinniśmy pić wodę ( najlepiej mineralnąlub domowy izotonik - przepis w wpisie o bieganiu tutaj) małymi łyczkami podczas całego treningu co pozwoli nam zapobiec odwodnieniu. Nigdy nie pijemy „duszkiem” większej ilości, bo to spowoduje, że woda przez nas przepłynie a nie nawodni naszego organizmu. Jeżeli ćwiczycie w zamkniętych pomieszczeniach - pamiętajcie o ich przewietrzeniu. W razie wystąpienia jakichkolwiek zawrotów głowy należy natychmiast przerwać trening. Podczas biegania, jazdy na rowerze należy utrzymywać równy oddech. Oddychamy świadomie! Bezpieczeństwo to priorytet, więc sprawdźcie zawsze sprzęty, na których ćwiczycie.



P.s. To tyle w temacie. Mam nadzieję, że komuś pomogłam ;-) 
Następny post będzie prawdopodobnie o tym, jak zacząć biegać, na Wasze propozycje również czekam!
#Sammy